Dobra nieruchomość może zainteresować kogoś, kto mieszka zagranicą, tysiące kilometrów od Warszawy. Nie oznacza to jednak, że wystarczy przetłumaczyć ogłoszenie na angielski i umieścić je na międzynarodowym portalu. Taka publikacja ma swoje miejsce, ale rzadko przynosi rezultaty.
Sprzedaż domu, apartamentu czy rezydencji klientowi zagranicznemu to osobny proces. Wymaga rzetelnej oceny potencjału nieruchomości, precyzyjnego dotarcia do właściwych osób, starannie przygotowanych materiałów oraz sprawnej koordynacji rozmów, prezentacji i formalności. Tym bardziej wtedy, gdy transakcja ma przebiegać dyskretnie.
Dla właściciela najważniejsze pytanie nie brzmi więc: czy moja oferta może trafić za granicę? Brzmi raczej: czy dla tej konkretnej nieruchomości istnieje właściwy odbiorca międzynarodowy i jak do niego dotrzeć, nie rezygnując z obranej strategii sprzedaży.
Czy klienci międzynarodowi rzeczywiście rozważają dziś zakup w Polsce?
Coraz częściej tak. Polska przestała być postrzegana wyłącznie jako rynek lokalny. Warszawa przyciąga przedsiębiorców, menadżerów i inwestorów związanych z Europą Środkowo-Wschodnią, a Konstancin-Jeziorna, Wilanów i Stary Żoliborz są naturalnym wyborem dla osób, które szukają prywatności, zieleni i dobrego dostępu do miasta. Rośnie także zainteresowanie Trójmiastem, Krakowem, Mazurami i wybranymi lokalizacjami wypoczynkowymi.
Motywacje bywają bardzo różne. Jedni przeprowadzają się do Polski z powodów zawodowych lub rodzinnych. Inni szukają drugiego domu, bezpiecznej lokalizacji dla kapitału albo nieruchomości powiązanej z biznesem prowadzonym w kilku krajach. Są wreszcie Polacy mieszkający za granicą, którzy chcą wrócić albo zachować silniejszą więź z krajem.
Nie każda nieruchomość powinna jednak być komunikowana międzynarodowo. Warto sprawdzić, czy jej lokalizacja, architektura, standard, historia lub prywatność odpowiadają potrzebom kogoś, kto nie zna polskiego rynku tak dobrze jak kupujący z Warszawy.
Dlaczego umieszczenie ogłoszenia w zagranicznym portalu nie działa?
Klient spoza Polski podejmuje decyzję w innych warunkach. Zwykle ma mniej czasu na wizyty, porównuje kilka miast albo krajów i musi szybko zrozumieć zarówno samą nieruchomość, jak i jej otoczenie. Dlatego oferta powinna odpowiadać nie tylko na pytania o metraż, liczbę pokoi i cenę, ale też na to, jak wygląda życie w tym miejscu.
W apartamencie w centrum Warszawy znaczenie mają charakter okolicy, architektura budynku, widok, bliskość restauracji, kultury, parków i międzynarodowych szkół. Przy domu w Konstancinie liczy się prywatność działki, dojazd do miasta, sąsiedztwo, bezpieczeństwo i codzienna wygoda rodziny. Nieruchomość na Mazurach to nie tylko linia brzegowa i jakość domu, lecz także dostępność przez cały rok, infrastruktura i sposób, w jaki z takiego miejsca się korzysta.
To właśnie narracja, a nie sam opis techniczny, pomaga klientowi z innego kraju zrozumieć wartość nieruchomości.
Widać to dobrze po pytaniach, które zadaje sobie kupujący z zagranicy. Nie pyta wyłącznie o cenę za metr. Chce wiedzieć, jak długo jedzie się stamtąd na lotnisko, gdzie uczą się dzieci sąsiadów, jak wygląda okolica wieczorem i czy miejsce zachowa swój charakter za kilka lat. Odpowiedzi na takie i dziesiątki innych pytań klient nie znajdzie w ogłoszeniu. Potrzebuje kontaktu z doradcą, który udzieli mu odpowiednich informacji również co do samego procesu zakupu.
Od czego zacząć: jak realistycznie ocenić potencjał nieruchomości?
Międzynarodowa ekspozycja ma sens wtedy, gdy jest częścią przemyślanej strategii sprzedaży. Nie jest automatycznym rozwiązaniem dla każdej oferty ani gwarancją szybszej transakcji.
Na początku trzeba uczciwie odpowiedzieć na kilka pytań. Co wyróżnia tę nieruchomość na tle rynku lokalnego? Kto jest jej najbardziej prawdopodobnym nabywcą? Czy największym atutem jest adres, architektura, przestrzeń, prywatność, widok, historia czy potencjał inwestycyjny? Czy lepiej pokazać ją publicznie, czy w modelu dyskretnym? Jakie dokumenty, informacje i materiały będą potrzebne kupującemu z zagranicy?
Dobra strategia nie polega na jak najszerszej publikacji. Polega na połączeniu widoczności tam, gdzie jest uzasadniona, z selektywnym dotarciem do osób, dla których ta oferta może być naprawdę właściwa. Właśnie w takich sytuacjach sprawdza się sprzedaż off-market, w której o nieruchomości dowiadują się wyłącznie zweryfikowani kupujący.
Jak przygotować ofertę dla klienta zagranicznego?
Profesjonalna prezentacja zaczyna się od jakości materiałów, ale na niej się nie kończy. Zdjęcia, film, ujęcia z drona i rzuty powinny pokazywać przestrzeń prawdziwie i estetycznie. Równie ważne jest jednak uporządkowanie informacji, które ułatwią kupującemu decyzję jeszcze przed pierwszą wizytą.
W praktyce oznacza to opis po angielsku, napisany językiem naturalnym dla odbiorcy międzynarodowego, a nie kalką z polskiego. Oznacza jasne przedstawienie lokalizacji i jej kontekstu, rzetelne dane o standardzie, kosztach i stanie prawnym oraz materiały wizualne spójne z charakterem oferty. Trzeba też być gotowym na pytania o sam proces zakupu w Polsce oraz na prezentację online, po której następuje dobrze zorganizowana wizyta na miejscu. Jeśli wnętrza współtworzy kolekcja sztuki, ma ona swoje miejsce w opowieści o domu; nie bez powodu Vilea wspólpracuje z domem aukcyjnym Christie’s i może pomóc w wycenie kolekcji sztuki i innych wartościowych przedmiotów, a następnie pomóc sprzedać je na aukcji.
Ważna jest także selekcja informacji. Właściciel nie zawsze chce, by każdy szczegół był dostępny publicznie. Część ofert wymaga ograniczonej komunikacji, udostępniania pełnych materiałów dopiero po weryfikacji klienta i prowadzenia rozmów w sposób poufny.
Jaką rolę odgrywają doradcy zagranicą w transakcji w Polsce?
W transakcji międzynarodowej doradca nie jest jedynie osobą, która pokazuje nieruchomość. Jest przewodnikiem po rynku, koordynatorem procesu i partnerem, który rozumie zarówno perspektywę właściciela, jak i kupującego. Bardzo często ta relacja zaczyna się jednak daleko od Polski.
Zamożni klienci zwykle nie szukają ofert w internecie. Nie przeglądają portali, tylko pytają osobę, której ufają, czyli własnego doradcę w kraju, w którym mieszkają. Tak działa sieć Christie’s International Real Estate. Kiedy taki klient zaczyna myśleć o Polsce, rozmowa toczy się najpierw z agentem sieci w jego kraju, w jego języku i w kontekście, który zna. Ten agent nie musi znać warszawskich dzielnic ani polskich procedur. Wie natomiast, komu można zaufać, i kieruje klienta do doradcy na miejscu. W Polsce jest nim Vilea.
Po stronie kupującego oznacza to, że zaufanie nie musi być budowane od zera. Klient trafia do nas z rekomendacji osoby, którą już zna, a doradca z jego kraju pozostaje punktem odniesienia. Naszym zadaniem jest rynek polski: wyjaśnienie lokalnych realiów, prezentacja nieruchomości na miejscu oraz koordynacja prawników, doradców podatkowych, banków i innych specjalistów, jeśli są potrzebni.
Po stronie sprzedającego oznacza to właściwą wycenę, strategię komunikacji, ochronę prywatności i weryfikację realnego zainteresowania. Kupujący dociera do właściciela przez rekomendację, a nie przez anonimowe zapytanie, dzięki czemu łatwiej zachować kontrolę nad informacją.
Co zmienia współpraca Vilea z Christie’s International Real Estate?
Wyłącznym partnerem Christie’s International Real Estate w Polsce jest Vilea Property Boutique — agencja z trzema biurami w Warszawie, w której słowo „boutique” trafnie oddaje sposób pracy. Christie’s International Real Estate to międzynarodowa sieć powiązana z marką domu aukcyjnego Christie’s. Sieć posiada ponad 11 tys. doradców specjalizujących się w rynku premium i luksusowym – każdy z nich może mieć klienta zainteresowanego inwestycją w Polsce.
Dla właścicieli oznacza to możliwość połączenia lokalnej znajomości rynku z relacjami i standardami sieci międzynarodowej. W praktyce taka współpraca może wspierać prezentację wybranych ofert, wymianę informacji z partnerami w innych krajach oraz dotarcie do klientów, którzy rozważają Polskę jako miejsce do życia, prowadzenia biznesu lub inwestowania.
Najważniejsza pozostaje jednak ocena konkretnej sytuacji. Nie każda nieruchomość wymaga tej samej skali komunikacji i nie każda transakcja powinna toczyć się publicznie. Rolą doradcy jest dobrać model działania do nieruchomości, właściciela i prawdopodobnego profilu nabywcy. Sieć międzynarodowa nie zastępuje pracy lokalnego zespołu — wzmacnia ją tam, gdzie daje realną wartość.
Od czego zacząć rozmowę o sprzedaży nieruchomości za granicą?
Od właściwej rozmowy. Dobrze przeprowadzona sprzedaż nie polega na obietnicy, że oferta „dotrze wszędzie”. Polega na strategii, która ma sens dla konkretnego domu, apartamentu czy działki. Czasem najlepsza będzie szeroka, starannie przygotowana komunikacja, innym razem dyskretne dotarcie do niewielkiej grupy potencjalnych kupujących. O wyniku decydują rzetelna wycena, jakość prezentacji, kontrola nad informacją i zaufanie do osoby, która prowadzi proces.
Jeżeli rozważają Państwo sprzedaż nieruchomości w Polsce lub zakup zagranicą, zapraszamy do rozmowy.
Adrian Kołodziej
Managing Director Vilea Christie’s International Real Estate